sobota, 3 kwietnia 2010

it's a dog's world

Wiadomo nie od dziś, że straszna ze mnie miłośniczka psów wszelakich, bokserów jednak w szczególności. :) Ostatnio temat posiadania psa jest jakby żywszy. Dziś natrafiłam na świetny artykuł w DF o animal pastorze. Zachwyconam. I podziwiam skrycie.


Równocześnie trafiłam w sieci na wiadomość o rosnącej liczbie porzucanych psów w Japonii. Jeżeli chodzi o pieski temat w Japonii wyglądał on zawsze dość specyficznie. Wciąż niektórzy sądzą, że w Japonii jedzenie psów jest na porządku dziennym... Będąc tam natrafiałam tylko na same pozytywne aspekty dotyczące posiadania psa w Japonii. Oczywiście, kolejna moda została podkręcona do maksimum - fryzjerzy dla psów, sklepy z ubrankami, wożenie piesków w wózkach. Przykłady można by mnożyć. Ale zawsze wszelkie te dziwactwa były niejako podyktowane miłością właścicieli do czworonogów. Przynajmniej po części. Okazuje się jednak, że kolejna moda w Japonii zaczyna przemijać, a psa nie da się wyrzucić jak sukienki z poprzedniego sezonu. Niechciane psiaki trafiają więc do schronisk, gdzie na znalezienie nowego domu mają jedynie tydzień. Po tym czasie trafiają do Psiego Nieba. Czy wygląda ono tak, jak specjalne psie pokoje w ryokanie Kikunoya niedaleko jeziora Biwa w Japonii?


W Japonii stawia się pomniki psom (i nie mam na myśli tutaj jedynie Hachiko), gloryfikuje się ich bohaterskie dokonania. Psi biznes rozwinięty jest na niewyobrażalnym poziomie.




Japonia to kraj wielu sprzeczności. Niestety, psiaków dotyczy jedna z nich. Shoganai.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz