wtorek, 29 stycznia 2013

Konapun.

"learn about konapun. buy konapun. be happy."

Konapun (こなぷん) to tworzenie sztucznego jedzenia, ale nie na potrzeby np. restauracji (o takim fake food pisałam tutaj), ale na potrzeby domowe, czyli dla zabawy. :) Nazwa wywodzi się od japońskiego słowa kona (粉), czyli "proszek". Pierwsze tego typu zabawki pojawiły się w Japonii już ponad 20 lat temu.


Generalnie zabawa polega na mieszaniu specjalnego proszku (alginian sodu) z wodą. Powstaje coś w rodzaju pasty/masy, z której można formować kulinarne zabaweczki. Można kupić całe zestawy do tworzenia takiego jedzenia - od miniaturowych hamburgerów po pełne wyposażenie do "gotowania" np. takoyaki. A wszystko wygląda bardzo realistycznie. Sztuczny olej nawet wrze i pryska bąbelkami. :) Jedyny minus to taki, że "konapunowego" jedzenia nie można zjeść. :)

Więcej informacji między innymi tutaj. :)

19 komentarzy:

  1. No i pewnym minusem może być to, że ponoć już nie produkuje się tej zabawki :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, ale na stronie, którą linkuję, jest odnośnik do aukcji, na których można jeszcze dostać zestawy.

      Usuń
  2. Masz naprawdę świetnego bloga :)
    Mam do Ciebie ogromną prośbę, może proszę o zbyt wiele, ale to bardzo ważne.
    Wymyśliłam pewną akcję na moim blogu, tak właściwie cały ten blog to już jedna wielka akcja!
    Jeśli zechcesz mi pomóc, albo przynajmniej się przyłączyć - obserwując, będę Ci niezmiernie wdzięczna. Wszystko jest napisane w najnowszej notce.
    Mogę zmienić świat tylko z tobą :)
    f-me-i-am-famous.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Jak najbardziej popieram Twoją akcję i podziwiam ludzi, którym się chce. Mój blog to nie jest dobre miejsce, ale na pewno rozpropaguję Twój blog wśród znajomych. Trzymam kciuki za działanie - niech się dzieje!

      Usuń
  3. Dzieciaki moich szwagrów miały coś podobnego do produkcji jedzenia z ciastoliny - lodów, frytek itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciastolina, było, było coś takiego. W sumie z samej plasteliny i modeliny też się cuda wyrabiało. :)

      Usuń
  4. Właśnie pamiętam, że była ciastolina, ale nikt jej w moim otoczeniu nie miał i tylko wzdychaliśmy do witryn sklepowych. :D ach te czasy podstawówki :D
    W każdym razie pomysł na takie zabawki mi się nadal podoba.

    OdpowiedzUsuń
  5. Fantastyczny blog! Interesuję się Japonią i wszystkim co z tym krajem związane od dobrych paru lat. Wreszcie się odważyłam i rozpoczęłam naukę języka kraju kwitnącej wiśni:) dla samej siebie, dla satysfakcji, że po 5 minutach dukania poszczególnych sylab wreszcie złożę je w słowo i ba! nawet zrozumiem:)Dziękuję za ten blog i życzę wielu wypraw do tego cudownego kraju- jest to moim ogromnym marzeniem i może wreszcie kiedyś się spełni. Tymczasem przeglądnęłam cały blog i nacieszyłam oko Państwa wyprawą!
    Dziękuję i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Nauka japońskiego jest na pewno wyzwaniem - życzę wytrwałości i cierpliwości. Warto. :) I trzymam kciuki za wyjazd - kiedyś się uda, a na pewno warto zobaczyć obiekt swoich zainteresowań na żywo. :) Pozdrawiam

      Usuń
  6. ostatnio córka mojej znajomej naoglądała się tego na youtubie i teraz oczekuje, że jej rodzice to kupią.hehehe

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam!
    Chciałam się jeszcze spytać czy ciasto mozzi to jakaś odmiana dango?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, nigdy nie słyszałam o mozzi, a jedyne, co znalazłam to "Korean mozzi", czyli po prostu mochi. Zarówno mochi, jak i dango, robi się z mąki ryżowej. Polecam zajrzeć tutaj: http://answers.yahoo.com/question/index?qid=20090216103147AAoGd9p. Pozdrawiam

      Usuń
  8. Właśnie ostatnio skusiłam się w sushi barze na coś słodkiego( zawsze chciałam spróbować:).Ciastko było białe, okrągłe i klejące, chyba troszkę posypane cukrem pudrem, a w środku miało jakby konfiturę/pastę o lekko słodkim smaku. Podane było na czymś w stylu liścia Było przepyszne. Myślałam, że to mochi właśnie, ale nazwa nie dawała mi spokoju i wolałam się spytać eksperta(Pani:)), czy aby restauracja się nie pomyliła.

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiedzi
    1. Nie ma za co. A do ekspertki to mi jeszcze daleko. :) Pozdrawiam

      Usuń
  10. Są też takie zabawki do jedzenia - Popin' Cookin' (i inne zestawy firmy Kracie). Można robić sushi, hamburgery, lody, a potem je zjeść :) Widziałam pełno filmików z tym, i natrafiłam właśnie na sztuczne jedzenie, tyle, że jadalne - jak cukierki czy żelki.
    filmiki: https://www.youtube.com/watch?v=4pnGEPEj6KI&playnext=1&list=PLACCDCF41CA4266B8&feature=results_main
    i do kupienia np tu: http://www.jbox.com/product/MPJ110

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow! Dzięki za cynk - jeśli można je zjeść, to ja kiedyś sobie na pewno jakiś zestaw sprawię. :D

      Usuń