wtorek, 15 marca 2016

Zielone warsztaty z Zieloną Wroną


W ostatnią sobotę miałam okazję wziąć udział w warsztatach kompozycji w szkle oraz kompozycji japońskich kokedama zorganizowanych przez Sylwię, czyli Zieloną Wronę. Było to dla mnie małe wyzwanie, ponieważ ja i rośliny nieprzesadnie przepadamy za sobą. :) Okazało się jednak, że nie taki kwiatek straszny. A z pomocą Sylwii, która służyła radą i udzieliła wielu cennych informacji, udało się stworzyć kilka małych zielonych dziełek.


Na podstawowy warsztat składa się folia, łopatka do ziemi, rękawiczki, nożyczki oraz duża łyżka stołowa - nieoceniony rekwizyt. Do naszej dyspozycji były dwa rodzaje ziemi, trzy rodzaje kamieni (biały - grys biały bianco carrara, grys różowy i szary - grys granitowy) oraz roślinki (kaktusy, kalanchoe, drzewko szczęścia, bluszcz oraz cudownie pachnicy mech prosto z lasu i pozyskany legalnymi drogami). Szkło zostało przyniesione z domu. :)


Do swojej kompozycji w szkle wybrałam dwa kaktusy oraz kalanchoe. Idealnie te sukulenty wpasowały się w mój szklany koszyczek. Pierwszy etap to wybranie kamieni na dno naczynia. Następnie należy oczyścić mech z igieł, trawy etc. i wyłożyć nim naczynie. Kolejna warstwa to ziemia - roślinki należy obsypać dokładnie. A na koniec druga warstwa kamieni i gotowe.


Przyszedł czas na drugi punkt programu. :) Kokedama (苔玉) dosłownie oznacza "kulę mchu" i jest to bardzo prawdziwe. W skrócie rzecz ujmując to specjalnie formowana kula ziemi, do której wsadzane są rośliny, a całość obłożona jest mchem. Czasami mówi się o tych kompozycjach, ze jest to biedniejsza forma bonsai. :) Kokedama może stać lub wisieć - w każdej wersji wygląda bardzo efektownie, a jeśli się o nią odpowiednio dba, potrafi wytrwać nawet kilka lat.


Kokedama to brudna robota. :)  W misce należy odmierzyć mniej więcej trzy łopatki ziemi, dodać do niej keramzyt, a następnie dolać wody i ugniatać, aby powstała plastyczna masa. Dopiero wtedy formujemy kulę mniej więcej wielkości dużej pomarańczy. Kolejny etap to test kuli - należy ją podrzucić i złapać. Jeśli kula przetrwa taką próbę, to znaczy, że jest dobrze i mocno uformowana.


A potem następuje ta trudna część. Kulę trzeba palcami przepołowić, a następnie wewnątrz umieścić korzenie bluszczu (lub innej rośliny, której chcemy użyć). Całą kompozycję obkładamy wcześniej oczyszczonym mchem. A następnie owijamy drucikiem, aby się nie rozpadła. Ostatnim etapem jest sznurek, którym obwiązujemy kompozycję. Tego samego sznurka możemy użyć, aby powiesić kokedamę - ja jednak miałam w założeniu, aby ją postawić, a nie wieszać.


                                Przed obwiązaniem                                                                  Po obwiązaniu

I tak oto po dwóch godzinach mogłam zabrać do domu te dwie cudowne zielone kompozycje. A na dokładkę jeszcze była doniczka z mchu dla kaktusika.




Warsztaty były świetną zabawą i lekcją, a tego typu kompozycje idealnie nadają się na prezent i to własnoręcznie wykonany. Już mam pomysł na kolejne miniaturowe ogrody w szkle.


A tak moje kompozycje prezentują się w domu. Postanowiłam zebrać je wszystkie, dołożyć mchu oraz otoczaków, a wszystko umieścić na bambusowej tacce. Mam nadzieję, że te kompozycje będą ze mną przez dłuuugi czas. :)



sobota, 12 marca 2016

Fukushima Tree.


W rocznicę, piątej już..., tragedii z Fukushimy Fundacja Nami zorganizowała ciekawe wydarzenie Fukushima Tree, na które składała się pantomimiczna etiuda oraz koncert fortepianowy. Przyczynkiem dla powstania przedstawienia była samotna sosna (cudowna, jak jest nazywana), która jako jedyna z kilkudziesięciu tysięcy drzew przetrwała tsunami. Jej widok dosłownie zapiera dech... Sosna jest otoczona opieką i wzbudza niemałe zainteresowanie stając się symbolem marcowej tragedii. A także wytrwałości i woli życia.



Etiuda to opowieść snuta na kanwie wspomnień piosenkarki jazzowej, która przywołuje obrazy z dawnych lat - świetności, życia na scenie oraz ukochanego, którego straciła. Te rozważania o przeszłości zostają brutalnie przerwane przez tsunami. Nasza bohaterka szczęśliwie uszła śmierci, ale to wydarzenie odebrało jej wolę życia. Dopiero duch przodków pozwala jej spojrzeć na wszystko inaczej i pokazuje jej drogę - drogę tradycji, dzięki której bohaterka wychodzi z odrętwienia i zaczyna żyć na nowo.






Pantomima nie jest mi zbyt dobrze znana, dlatego z ciekawością obserwowałam aktorów na scenie: Katarzynę Śnieżkę Sobiszewską oraz Yumi Sato z Fundacji Pantomima. Podobała mi się oszczędna scenografia i stroje. Muzyka Ko-Ta Ishohary dobrze komponowała się z przedstawianą historią. W drugiej części Fukushima Tree mieliśmy okazję wysłuchać kilku utworów z najnowszej płyty muzyka pod tytułem Meikyo-shisui



Na koniec wszyscy odśpiewaliśmy tradycyjny japoński utwór Sakura, sakura, który również stał się symbolem tragedii z marca 2011 roku.






Był to refleksyjny wieczór, podczas którego słuchając i oglądając chyba każdy z nas wracał pamięcią do tamtej katastrofy, do ludzi dotkniętych tą tragedią, których można podziwiać za to, jak poradzili i nadal sobie radzą z tak traumatycznym wydarzeniem... 

(Zdjęcia by Aleksandra Twardowska. Dziękuję!!!)

wtorek, 9 lutego 2016

Zielone matcha smoothie vol.3


Smoothies są dobre na każdą porę roku. Na wiosnę, aby dodać energii, na zimę, żeby wzmocnić organizm. A skoro mamy obecnie taką zimową wiosnę, to zielone smoothie wpisuje się idealnie. :)


Co potrzebujemy:

zielone jabłko
imbir
dwa średnie banany
mały jogurt naturlany
matcha

Co robimy:

W blenderze mieszamy jogurt, banany i łyżeczkę startego imbiru. Potem dodajemy kawałki zielonego jabłka bez skórki i płaską łyżeczkę matcha. Smoothie wychodzi treściwe i orzeźwiające. Kilka minut i gotowe. :)


poniedziałek, 8 lutego 2016

Wazuka vol.4, Chacha-chan!!!


Chacha-chan (茶茶ちゃん) to prawdziwa lokalna gwiazda reprezentująca Wazukę i herbatę tam produkowaną. Jej imię składa się z podwojonego znaku kanji oznaczającego zieloną herbatę. Czasami mówi się o niej również Wazuka-chan.


Chacha-chan wygląda bardzo słodko, jest zawsze uśmiechnięta i nosi tradycyjny strój używany podczas zbierania herbaty nazywany chamusume (茶娘), czyli "córka herbaty" czy też "herbaciana córka". Wizerunki dziewczyn ubranych w ten strój widać w wielu miejscach w Wazuce oraz Uji, gdzie istnieje nawet magiczna mechaniczna kula, która o każdej pełnej godzinie ukazuje kobietę zbierającą herbatę w takt muzyki.


Chacha-chan jest rozchwytywana gdziekolwiek się pojawi. Uczestniczy w wielu lokalnych wydarzeniach i festiwalach. Kiedyś szef farm, na których odbywałam wolontariat, przyznał się nam, że wcielił się raz w Chacha-chan, aby ubarwić lokalne wydarzenie w Wazuce. Zapytany o wrażenia, powiedział tylko, że było bardzo gorąco i ciężko się ucieka przed dziećmi w takim kostiumie. :)


W Wazuce Chacha-chan jest wszędzie. Mimo to zaskoczyło mnie, że nie można kupić sobie np. koszulki  z nią lub strapa do komórki, tak popularnego w Japonii gadżetu. Może to się kiedyś zmieni, bo Wazuka stara się coraz bardziej przyciągać turystów do siebie.

Właz do studzienki  (manhoru
 
Projekt włazu, który można oglądać w urzędzie administracyjnym Wazuki

 
            Chacha-chan wita nas w lokalnej kafejce                                            Drewniane rzeźbione podstawki
 
 
                                  Zielony automat z napojami                                                                   Etykiety

Matcha dango
 
Paczki z herbatą z Wazuki

W Wazuce jest także możliwość przebrania się w strój chamusume za jedyne 500 jenów. Można to zrobić tylko w soboty, a ilość strojów jest ograniczona. Nieświadoma tego wybrałam się w tygodniu i łamanym japońskim i/albo wzbudzając litość roześmianych urzędników w końcu porozumieliśmy się i mogłam taki strój przymierzyć. Ku uciesze całego urzędu. :) Po sesji zdjęciowej na korytarzu dosłownie wywieziono mnie w pole, a raczej na pole herbaciane, abym mogła się uwiecznić również w naturze. Efekt poniżej. :)



Chamusume jest całkiem wygodny, ale składa się z mnóstwa elementów, m.in. z narzutki, fartuszka, chusty na głowę, specjalnych ochraniaczy na ręce i nogi, a wszystko to trzyma się jakoś za pomocą wielu czerwonych kokardek. Świetna zabawa i frajda, szczególnie dla osób, które interesują się strojami, ich historią etc. i lubią się przebierać, jak ja. :)

c.d.n.

p.s. Maskotek związanych z zieloną herbatą jest więcej. Polecam zajrzeć tutaj. :)