poniedziałek, 30 października 2017

Etykieta japońska, czyli kłaniać się, czy się nie kłaniać, oto jest pytanie.


Są takie książki, które stanowić powinny bazę, dla każdej osoby stawiającej swoje pierwsze kroki w poznawaniu Japonii i chcącej zagłębić się w jej kulturę, a nie tylko poznawać ją powierzchownie. Moim zdaniem warto nie tylko wiedzieć, że coś się dzieje, ale również dlaczego dzieje się tak, a nie inaczej. Bez kontekstu trudno o zrozumienie międzykulturowe, szczególnie, gdy do czynienia mamy z kulturą wysoko kontekstową, jaką jest również ta japońska.

"Aby naprawdę poznać Japonię i możliwie najlepiej wykorzystać czas spędzony w tym kraju, musimy się udać do zatłoczonych restauracji, centrów rozrywki oraz galerii handlowych i zacząć >>podglądać<< odwiedzających je ludzi. Tylko w taki sposób - obserwując strumień Japończyków przelewający się obok nas - zrozumiemy, jacy oni naprawdę są." 

Mimo że nie do końca zgadzam się z powyższymi słowami, nie mogę odrzucić zalet tzw. obserwacji nieuczestniczącej, chociaż wolę obserwować uczestnicząc, a na miejsce akcji wybrałabym raczej świątynię lub ogród. To jednak moje prywatne preferencje. :) Obserwacja to jedna z metod uczenia się, a więc obserwując możemy nauczyć się niektórych zasad etykiety. Jednak wciąż bez kontekstu nie będziemy wiedzieli, kiedy i jak tych zasad użyć. Kiedy ukłonić się w pas, a kiedy tylko trochę? W którym momencie spotkania podać wizytówkę? Którego wyrażenia w podziękowaniu użyć? 

O Japończykach często mówiono mi, że wybaczą. W ich świadomości nadal jesteśmy barbarzyńcami, którzy i tak nigdy nie zrozumieją japońskiej kultury. Nieważne, jak będziemy się starać i jak dobrze będziemy przygotowani, nigdy nam nie wyjdzie na 100%. Nawet jeśli faktycznie tak jest i mimo wszelkich starań popełnimy jakieś faux-paus, warto próbować. Warto okazać szacunek tej kulturze i ludziom, którzy ją reprezentują nawet tak małym gestem, jak odpowiednie podanie wizytówki czy nie wycieranie nosa w miejscu publicznym. O stąpaniu po tatami w butach nie wspominam, ponieważ sama chyba uznałabym to co najmniej za oznakę braku wychowania. :)

Etykieta japońska to zebrane w całość chyba najważniejsze reguły, których powinno się przestrzegać w Japonii. Dotyczą one nie tylko zwykłego turysty, ale również osób, które zamierzają rozwijać kontakty biznesowe. Jeśli więc nie chcemy być ignorantami, koniecznie trzeba ją przeczytać i przyswoić. Oczywiście Etykieta japońska nie wyczerpuje tematu, jest wprowadzeniem i dobrą bazą do dalszych poszukiwań. To skondensowana pigułka pozwalająca nam szybko i klarownie zapoznać się z etykietą i chociaż trochę zanurzyć się w niuanse japońskiej kultury, w której nic nie jest czarne albo białe, a tradycja mocno się trzyma. I należy zawsze o tym pamiętać.

"Jeśli przyjrzeć się uważniej, okazuje się, ze cały kraj jest swoistym skansenem, w którym tradycja łączy się z nowoczesnością, umożliwiając emocjonalną, intelektualną i duchową wycieczkę w przeszłość". 

Nie do końca jednak mogę zgodzić się z wizją Japonii jako swoistego skansenu. Faktem jest, że wiele tradycji, czasami liczących sobie setki lat, jest wciąż żywych i widocznych w Japonii na co dzień. Mimo to bronię się rękami i nogami przed zamykaniem jakiekolwiek kultury w wyznaczonych sztucznie granicach i przypinania jej łatek skansenu, muzeum etc. Moim zdaniem tradycja wiecznie żywa oznacza, że mocno tkwi korzeniami w przeszłości, a jednocześnie wraz z upływem czasu dostosowuje się do otaczającej ją rzeczywistości. Bardziej lub mniej, ale na pewno nie jest skamieliną.

Troszeczkę raziły mnie niektóre słowa użyte w tłumaczeniu, np. koksownik, ziomek czy szaty yukata, ale poza tymi drobnostkami książkę czyta się bardzo dobrze, treść nie nuży, przedstawione tematy opisane są klarownie i dobrze zilustrowane. Samo wydanie jest również przyjazne czytelnikowi, a format pozwala mieć tę książkę zawsze pod ręką. Zdjęcia mogłyby być lepiej dobrane, mimo to także całkiem dobrze wpisują się w kolejne rozdziały. Na końcu książki autor zawarł dwa słowniki z przydatnymi terminami, Mimo że niektóre mogą już trącić myszką, są pożytecznym dodatkiem.

(Zdjęcie stąd)

A teraz czas na KONKURS. :)
Do wygrania 2 egzemplarze Etykiety japońskiej. Wystarczy odpowiedzieć na pytanie:

Którą z zasad japońskiej etykiety przeniósłbyś na polski grunt i dlaczego?

Odpowiadać proszę w komentarzach pod tym postem lub na FB. Dwie najciekawsze odpowiedzi nagrodzę egzemplarzem książki (wysyłka jedynie na terenie Polski). Na Wasze odpowiedzi czekam do 3 listopada do końca dnia. Zapraszam do zabawy! :)


Cyt. za: Boye Lafayette de Mente, Geoff Botting, Etykieta japońska, Kraków 2017, s.128.
Cyt. za: Boye Lafayette de Mente, Geoff Botting, Etykieta japońska, Kraków 2017, s.16.

7 komentarzy:

  1. Osobiście przeniósłbym zwyczaj kłaniania się między rozmówcami. Buduję to pewien szacunek do drugiej osoby oraz jest w stanie pokazać naszą wdzięczność. Osobiście wyrobiłem sobie już taki zwyczaj, kompletnie nieświadomie! Wiele osób reaguje zdziwionymi spojrzeniami, ale niektórzy nawet próbują odwzajemnić ukłon! Myślę, że taki właśnie zwyczaj ładnie wkomponowałby się w codzienne kontakty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za udział w zabawie i gratuluję! :)

      Usuń
  2. Okazywanie szacunku! Bardzo w nich cenie te grzecznosc i szacunek. I przykro mi, ze my w Europie zacierami branice i chcemy byc bardziej amerykanscy i wesolo klepac sie z szefem po plecach opowiadajac glupie zarty... u nich san dodany do imienia czy nazwiska jest norma, a my sie zaczelismy oburzac na pan i pani... jakby to bylo wyzywisko, a nie oznaka szacunku.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na pewno zasady zachowania w komunikacji miejskiej. Bez głośnych rozmów, jedzenia i głośnego komentowania wszystkiego. Ta cisza i spokój nawet w zatłoczonym pociągu, to coś, do czego mogłabym się w Polsce przyzwyczaić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za wszystkie komentarze tutaj i na JB. Moim zdaniem wybrane przez Was zasady mogłyby się sprawdzić w polskiej rzeczywistości. Książki wędrują do Joanna Rychel (marzę, aby w Polsce kiedyś tak właśnie było!) oraz do Sarial Pendragon (kłanianie się w pas raczej by nie przeszło i to chyba przesada, ale zgadzam się, że lekki ukłon czy skinienie głową są bardzo dobrym sposobem na wyrażenie szacunku). Zwycięzcom gratuluję i proszę o podesłanie adresów do wysyłki: japoniablizej@poczta.fm.

    OdpowiedzUsuń