sobota, 2 czerwca 2018

Tokyo Storefronts, śladem tokijskich sklepików



Dzisiaj znowu o książce (ostatnio na JB prawie same książkowe posty..., ale szykuję dla Was i inne opowieści, już niedługo), ale nie byle jakiej, bo o książce z rodzaju tych, które uwielbiam. O książce z ilustracjami. Od lat zachwycam się takimi wydawnictwami i mam kilka w swoim małym japońskim księgozbiorze (można zajrzeć między innymi tutaj i tutaj). Niedawno w końcu przyszła paczka z japońskiego Amazona z przepiękną ilustrowaną opowieścią Tokyo Storefronts Mateusza Urbanowicza. 

Mateusz Urbanowicz na co dzień pracuję w tokijskim studio animacji (gdzie między innymi pracował przy jednej z moich ulubionych produkcji Your Name!), a przy okazji tworzy własne projekty i cykle oparte na ilustracjach. Jakiś czas temu pojawiły się pierwsze wzmianki o Tokyo Storefronts, książce z ilustracjami tokijskich budynków, a właściwie sklepów i punktów usługowych mieszczących się w starych zabudowaniach. 

Będąc w Tokio nie da się nie zauważyć tych swoistych, czasami pięknych, ale wyszczerbionych czasem budynków, które bywają wciśnięte miedzy nowoczesną zabudowę albo na które wpada się przypadkiem w jakieś bocznej uliczce. Nie zliczę, ile takich budynków mam na zdjęciach i w swojej głowie. Tym bardziej pomysł na te książkę przypadł mi do gustu i niecierpliwie czekałam po złożeniu zamówienia, kiedy Tokyo Storefronts wpadnie w moje ręce. I w końcu paczka dotarła, miałam przed sobą wiele wspaniałych ilustracji, a do tego... komplet naklejek, więc od razu Tokyo Storefronts skradły moje serducho. :) 


Są takie książki, które można by przeczytać/przejrzeć w jeden wieczór. Mimo że Tokyo Storefronts składa się głównie z ilustracji, zachwycałam się tą książką kilka tygodni, dawkując sobie zanurzanie się w świat tokijskich witryn i aby dokładnie każdy rysunek obejrzeć, a potem odnaleźć go na mapie. Bo każdy budynek ma nie tylko swoją ilustrację, ale również krótką historię (książka jest dwujęzyczna - wszystkie teksty napisane są po angielsku i po japońsku) oraz punkt na mapie Tokio, a przedstawiony jest z oddaniem najmniejszych szczegółów co sprawia, że nad jedną stroną potrafiłam ślęczeć dobrych kilka minut. 

Na pewno jeszcze nie raz będę do tej książki wracać. Nawet mam w głowie myśl, aby zabrać Tokyo Storefronts w tym roku do Tokio i spróbować odnaleźć zilustrowane miejsca. Szczególnie, że kilka  z nich znajduje się w mojej najulubieńszej Asakusie. Zobaczymy, czy bagaż na to pozwoli. :) 



p.s. Polecam zapoznać się z pracami Mateusza i zaglądać na stronę, FB, Instagrama, etc. autora. Ostrzegam, że możecie to przypłacić dużą ilością czasu... :) 

2 komentarze:

  1. A jak najlepiej kupic ta ksiazke w Polsce?

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety, z tego co wiem, na razie dostępna jest jedynie na Amazonie japońskim.

    OdpowiedzUsuń