Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jak wyjechać. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jak wyjechać. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 stycznia 2019

Jak wyjechać, wrócić i nie zwariować Vol.4 Szoping

                                                                  Shibuya, mekka miłośników zakupów

Nie będzie w tym poście informacji o wielkich domach towarowych i ekskluzywnych sklepach, bo nie są to miejsca, które odwiedzam. A tym bardziej nie są to miejsca, gdzie kupuję. I nie chodzi jedynie o zawartość portfela, ale również o atmosferę. Dużo bardziej przemawiają do mnie małe butiki czy tzw. thirft shopy i wąskie uliczki, gdzie natknąć się można na fantastyczne/dziwaczne skarby. Nie unikam miejsc takich jak Ginza (w końcu tam znajduje się największy na świecie sklep Uniqlo!), ale na pewno nie są to dzielnice, w których spędzam dużo czasu. Traktuję je raczej jako nieco egzotyczne, ale w sumie mało interesujące punkty na trasie. 

       Dom towarowy Wako w Ginzie                                              Jak perły, to tylko od Mikimoto

Co zatem znajdziecie w tym poście? Trochę informacji o sklepach typu konbini, o tzw. 100-jenowcach, zerkniemy też do japońskich lumpeksów, na pchle targi oraz w boczne uliczki tokijskiego Harajuku. Będzie też słów kilka o ciągnących się kilometrami pasażach handlowych i o zakupach tax free. No to zaczynamy!

Konbini コンビニ


Konbini, czy też convenience stores, są na każdym przysłowiowym rogu. Co kilka kroków możecie natknąć się na sklepy 7 Eleven, Lawson, czy Family Mart, żeby wymienić tylko te największe sieci. Jeśli miałabym do czegoś porównać konbini, to najbliżej chyba im do tzw. "żabek" czy "małpek" z naszego rodzimego podwórka. Jednak asortyment (nie mówiąc już o samej obsłudze) to trochę jednak inna bajka. :) Nie zliczę, ile moich śniadań czy wieczornych przekąsek zagwarantowały mi konbini. Kupimy tu nie tylko kawę na wynos, onigiri czy bento boxy, ale mnóstwo innych artykułów spożywczych, napoi, sezonowe produkty, artykuły pierwszej potrzeby, słodycze i alkohol oraz wiele, wiele innych. W niektórych konbini nadamy również paczkę, wyślemy swój bagaż do hotelu i kupimy bilety na różne wydarzenia. Nie wspominając nawet o bankomatach, które najpewniej znajdziecie właśnie tam, możliwości wydruku zdjęć czy skopiowania dokumentów. W konbini zwykle działa również wi-fi i jest toaleta. Ceny są niskie, obsługa na najwyższym poziomie, a ponadto wiele rzeczy, które kupujemy, możemy od razu podgrzać i zabrać ze sobą lub skonsumować na miejscu.

100円ショップ, czyli hyaku en shoppu


Od razu muszę się przyznać, że uwielbiam 100-jenowce! Lubię w nich buszować, nawet jeśli moimi zakupami okazują się być znowu jedynie herbata i chipsy o smaku wasabi. Zdecydowanie moją ulubioną siecią jest Daiso, a szczególnie lubię ich sklep w Harajuku - jest ogromny i oferuje sporo słodyczy z zieloną herbata matcha. :) A to wszytko za 100 jenów (plus 8 jenów podatku). W praktyce trafiają się produkty droższe, wciąż są to jednak niskie kwoty, a jakoś sprzedawanych towarów jest zdumiewająco dobra. 100-jenowce pod względem asortymentu trochę przypominają mi sklepy sieci Pepco (jeśli nie bierzemy pod uwagę artykułów spożywczych). Potrzebujemy podkładek pod nogi krzesła? 100-jenowiec! Gadżetów do bento? 100-jenowiec! Ręczniczka do rąk? 100-jenowiec! Znajdziemy w nich również kosmetyki, artykuły papiernicze, ceramikę oraz mnóstwo wspominanych już produktów spożywczych (głownie różnego rodzaju zupek "chińskich", słodyczy, napoi i snacków). Z każdą kolejną podróżą do Japonii, coraz trudniej mi znaleźć takie sklepy - wydaje się, że ich czas świetności przeminął. Mimo to Daiso w Harajuku trzyma się świetnie i oby tak zostało. :)

Lumpeksy/Second-handy


Lumpeksy czy też second-handy odkryłam w Japonii dopiero niedawno, a dopiero w tym roku poświęciłam trochę czasu, żeby tak naprawdę się po nich powłóczyć. I nie ma chyba lepszego na to miejsca niż Ura-Harajuku (裏原宿) w Tokio. Znajdziecie tutaj nie tylko sklepy popularnych sieci jak Flamingo czy Chicago, ale również mnóstwo innych sklepików z używaną odzieżą. Uwagi są dwie - sieci te sprzedają głównie ubrania zachodnie (niektóre sklepy mają dział japoński, np. Chicago, gdzie można znaleźć kimona, yukaty czy haori), a ceny do najniższych nie należą. Trafiliśmy nawet do sklepu, gdzie można było kupić używane ubrania z postaciami Disney'a. Sweter za kilkaset złotych to była średnia cena... Nawet jeśli nie planujecie zakupów, warto do takich sklepów zajrzeć. Mają spory asortyment, są zwykle fantazyjnie urządzone i może się nam łezka  w oku zakręcić na widok rzeczy, które noszono u nas masowo 20 czy 30 lat temu. :)


Pchle targi


O zgrozo japońskie pchle targi odkryłam dopiero niedawno i ogromnie tego żałuję, bo okazało się, że są to cudowne miejsca/wydarzenia, gdzie można wyszukać niesamowite przedmioty. Miałam okazję być jedynie na takich organizowanych na terenie świątyń, np. Kitano Tenmangu w Kioto, gdzie pchli targ odbywa się każdego 25-ego dnia miesiąca. Jednak istnieje wiele innych targów, na które warto się wybrać. Część z nich organizowanych jest cyklicznie, inne pojawiają się dosyć nieregularnie. Jeśli wybieracie się do Japonii, warto sprawdzić, czy w Waszej okolicy akurat nie będzie taki pchli targ organizowany. Najczęściej kupić na nich można używane ubrania, ceramikę, różne bibeloty, widziałam stoiska z parasolkami i lalkami kokeshi, płytami winylowymi i książkami. To bardzo klimatyczne miejsca, można się tam napić herbaty, coś przekąsić i spędzić naprawdę miło kilka godzin. Nawet niczego nie kupując. :)

Pasaże, tzw. shōten machi (商店街)

                               Pasaż handlowy w Kioto                                    Słynny Nishiki Market w Kioto

Zdarza mi się w Japonii zgubić. I wcale nie na stacji metra czy włócząc się po ulicach, ale w shōten machi, czyli ogromnych ciągnących się chyba kilometrami pasażach handlowych w samym centrum miast. Najczęściej wpadam do nich przypadkiem, nieco zbaczając z trasy i potem włóczę się pół dnia szukając wyjścia a przy okazji odkrywając fajne miejsca. Niektóre pasaże to nie tylko sklepy i restauracje czy kawiarnie, ale także salony gier, kina a nawet świątynie buddyjskie lub chramy shinto. Do najsłynniejszych shōten machi należy Nishiki Market w Kioto, który przyciąga tysiące turystów każdego roku. Ciężko stamtąd wyjść, ale nie tyle z powodu zawiłej drogi do wyjścia, co z powodu ilości i jakości smaków, których możecie tam spróbować. Miejsce to bywa nazywane kuchnią Kioto i nie ma w tym przesady. Wiele sklepów oferuje darmowe próbki swoich produktów, co pozwala spróbować naprawę mnóstwa nowych smaków. Jeszcze jednym plusem pasaży handlowych jest fakt, ze znajdują się one pod zadaszeniem, więc są świetna alternatywą, gdy pada deszcz.


No to jak jest z tym tax free?


Okazuje się, że sprawa jest banalnie prosta i szczerze żałuję, że wcześniej nie korzystałam z tego rozwiązania. Działa to w taki sposób, że kupując towary, np. ubrania warte powyżej 5000 jenów, nie płacicie podatku konsumpcyjnego, który w Japonii wynosi obecnie 8%. Należy mieć przy sobie swój paszport, ponieważ dowód zakupu jest doczepiany do dokumentu. Bez paszportu nie zrobicie zakupów tax free. Na lotnisku przy odprawie należy podejść do specjalnego okienka i zostawić wcześniej otrzymane w sklepie dowody zakupu. I to wszystko. Nie każdy sklep proponuje klientom takie rozwiązanie, ale jest ich sporo - w tym roku korzystałam z tej opcji jedynie przy zakupie ubrań, np. w sklepie Design T-shirts Store graniph. Więcej informacji na temat zakupów tax free znajdziecie tutaj.

2k540 Aki-Oka Artisan w Akihabarze

W Japonii rzuca się w oczy specjalizacja i bardzo często natkniemy się na sklepy, które sprzedają jeden rodzaj asortymentu, np. różnego rodzaju miotły lub parasolki. W wielu miejscach można kupić tradycyjne przedmioty, które świetnie nadają się na pamiątki czy prezenty, np. czarki do herbaty. W tym roku odkryłam niesamowite miejsce w Akihabarze, które zupełnie nie ma nic wspólnego ze zwykle kojarzonym z tą dzielnicą asortymentem. 2k540 Aki-Oka Artisan mieści się w pasażu pod torami nieczynnego odcinka linii Yamanote. Znajdziecie tam sklepiki i pracownie lokalnych artystów oraz designerów a także urokliwe kafejki, w tym słynącą ze swoich hamaków Asan Cafe. W niektórych pracowniach organizowane są czasami warsztaty i spotkania z artystami. Warto też zaglądać do niepozornych na pierwszy rzut oka miejsc, bo może się okazać, że akurat tam znajdziecie coś, co zabierzecie ze sobą do domu i co będzie Wam już na zawsze przypominać o japońskiej podróży. I pamiętajcie o window shopping'u, to tez może  być frajda! :)


poniedziałek, 29 października 2018

Jak wyjechać, wrócić i nie zwariować. Vol.3 To pack or not to pack...




Jadąc na drugi koniec świata trzeba spakować się wygodnie i z głową, żeby niepotrzebnie nie dźwigać zbędnych rzeczy. Pewnie nie raz zadawaliście sobie pytania: walizka czy plecak? Co zabrać, a co kupić na miejscu? Czy na pewno to czy tamto mi się przyda?


Do Japonii zawsze jeździłam z wielką walizką (mając w głowie, że sporo rzeczy będę chciała przywieźć do Polski), ale zdecydowanie wolę plecaki. Mimo to do Japonii z plecakiem wybrałam się tylko raz kilka lat temu i… niestety moje kolana odczuwają tego skutki do dziś. Oba rozwiązania mają swoje plusy i minusy, wiele zależy od naszych preferencji oraz trasy i sposobów przemieszczania się. 


Stety-niestety ponownie wybieram walizkę, a mój zestaw bagażowy to walizka (dosyć spora), plecak jako bagaż podręczny i mała torba/torebka. W tym roku K. miał również walizkę, ale mniejszą, i plecak. Dla porównania wagi obu walizek "przed i po":
  • Duża walizka: przed wylotem do Tokio – 10,5kg / przed lotem powrotnym do Polski – 23,5kg 
  • Mała walizka: przed wylotem do Tokio – 9,5kg / przed lotem powrotnym do Polski – 19,5kg
Jak widać różnica jest znaczna. :)

Zawsze jadę z zamiarem przywiezienia sporej ilości rzeczy do domu. Kupuję dużo herbaty, przypraw, zdarza się jakiś ciuch czy torba. Trzeba również mieć miejsce na upominki dla rodziny czy znajomych. Warto pomyśleć o tym zawczasu i nie pakować niepotrzebnie dużej ilości rzeczy lub niepotrzebnych przedmiotów. Kilka uwag w tym temacie poniżej, mam nadzieję, że okażą się przydatne. :)

Ubrania
Nie ma potrzeby pakowania dużej ilości ubrań, bo praktycznie w każdym miejscu noclegowym można zrobić pranie (nie mówiąc o tym, że na mieście również są pralnie, z których można skorzystać). Koszt to ok. 300¥ łącznie z suszeniem plus 50¥ za detergent. Pranie podstawowe trwa 30 minut, a suszenie 1 godzinę (2x30 min., jedna tura zwykle nie wystarczała). Uwaga: nie we wszystkich hotelach/hostelach, etc. kupicie porcję proszku czy płynu do prania. Czasami trzeba zaopatrzyć się w niego samemu, a czasami okazuje się, że detergent dodawany jest do prania automatycznie i nie trzeba go nawet wsypywać/wlewać.

Kolejna  sprawa – jeśli jest taka możliwość, warto zabrać kilka rzeczy w jedną stronę i wyrzucić/zostawić je na miejscu, aby zwolnić nieco miejsca w walizce. Jadąc na wolontariat na farmę herbaty zabrałam tzw. odzież roboczą, która potem zostawiłam w Japonii i dzięki temu miałam gdzie wpakować kilka paczek herbaty. :)

I na koniec oczywista oczywistość - pogoda. W zależności od sezonu, w którym wybierzecie się do Japonii oraz miejsc, które macie zamiar odwiedzić, wasza garderoba będzie inna. Moim zdaniem najlepiej jechać do Japonii wiosną (kwiecień-maj) lub jesienią (październik/listopad). Nie miałam jeszcze okazji być w Japonii zimą, ale i na to przyjdzie czas... :)

Warto pamiętać, że Japonia ma to do siebie, że po pierwsze, cztery pory roku istnieją i np. latem na pewno możecie się spodziewać upałów i ogromnej wilgotności oraz pory deszczowej przypadającej na czerwcie/lipiec. A po drugie, prognozy pogody naprawdę się sprawdzają i jeśli w telewizji mówią, że będzie padać, to będzie. I nikogo rano nie dziwią osoby z parasolem pod ręką mimo błękitnego nieba. W tym roku akurat trafiliśmy na bardzo tajfunową pogodę (wrzesień to miesiąc, w którym tajfuny raczej Was nie ominą) i codziennie śledziliśmy informację pogodowe, które sprawdzały się niemal co do godziny.

 Kosmetyki
We wszystkich miejscach, w których kiedykolwiek nocowałam zawsze były jakieś amenities, czyli udogodnienia. Szampon, odżywka i mydło do ciała to standard. Czasami możemy także znaleźć w pokojach czy łazienkach jednorazowe szczoteczki do zębów z mini pastą, patyczki do uszu, jednorazowe golarki, czepki kąpielowe, waciki do demakijażu, składane szczotki do włosów, próbki balsamów do ciała... Nie musimy więc zabierać ze sobą wszystkiego albo w pełnowymiarowych opakowaniach. Poza tym zawsze można pewne rzeczy dokupić na miejscu, chociaż dla mnie kupowanie kosmetyków w Japonii to mały koszmar, bo nie jest to jakiś mój obszar zainteresowań, niewiele rozumiem - czasami ratują mnie obrazki i łamana japońszczyzna, wybór jest przeogromny, a i tak koniec końców kupuję trochę na ślepo. :)

Przykładowe amenities z Tokio
      Inne
     Parasolka bardzo się w Japonii przydaje, ale na miejscu można kupić parasol za kilkaset jenów, a wiele hoteli/hosteli etc. wypożycza je bezpłatnie, więc można swoją zostawić spokojnie w domu. Można też sprawić sobie śliczną parasolkę i przywieźć na pamiątkę do domu. Mnie się to dosyć często zdarza...

    We wszystkich miejscach na wyposażeniu była również suszarka do włosów, a czasami nawet lokówka i żelazko. :)  

A co z kolei warto zabrać?
  • Mały ręczniczek do rąk (nie wszędzie w toaletach publicznych będzie suszarka lub papierowe ręczniki).
  • Środek na komary – jeśli lubią Was tak bardzo jak lubią mnie, to na pewno warto uzbroić się w jakiś spray/maść na ukąszenia. Mnie w tym roku znowu kilkanaście komarów dopadło i mam wrażenie, że są bardziej krwiożercze niż nasze polskie.  
  • Skarpetki i wygodne buty: w wielu miejscach będziecie musieli zdejmować obuwie (w świątyniach, muzeach, czyimś domu, restauracji), więc może warto rozważyć takie, które nie będzie wymagało np. sznurowania za każdym razem. A skarpetki? Przydadzą się szczególnie latem - zwiedzanie na bosaka nie jest zbyt dobrze widziane.
  • Internet: W tym roku pierwszy raz zdecydowałam się na zakup karty SIM umożliwiającej połączenie z Internetem. Za kartę ważną 2 tygodnie (3GB) zapłaciliśmy 20EUR. I już wiem, że na pewno kolejnym razem również skorzystam z tego rozwiązania. Mimo że dostęp do Internetu jest coraz powszechniejszy w Japonii (nawet w starym ryokanie na Naoshimie wifi hulało), nadal w wielu miejscach bardzo ciężko z Internetem się połączyć, a czasami można się wciąż spotkać z Internetem na monety (zdjęcie takiego rozwiązania obok z hostelu w Kioto). W niektórych szybkich pociągach możemy znaleźć informację o wi-fi i darmowej rejestracji, mimo to i mimo nastu prób, nigdy nie udało mi się z siecią połączyć. Więcej w tym temacie możecie przeczytać tutaj.
  • Przejściówki: to oczywista oczywistość, warta jednak podkreślenia, bo bez nich nasze telefony, kamery, tablety, aparaty, etc. za długo nie podziałają. Można je zapewne kupić na miejscu, ale po co tracić czas...?
  • Leki: w Japonii jest sporo aptek czy też drug storów (oznaczanych znakiem kanji 薬 "lekarstwo"), gdzie zakupicie nie tylko leki, ale także kosmetyki. Jeśli jednak macie sprawdzone leki (albo zażywacie jakieś na stałe) nie ryzykowałabym i zabrała odpowiednią ilość ze sobą. Parę lat temu musiałam kupić wapno i była to nie lada przeprawa. A gdy w Japonii złapie nas choróbsko, dobrze byłoby zaopatrzyć się z maseczkę, jeśli już musimy iść między ludzi.   
Podróżowanie z dużym bagażem nie jest zbyt wygodne. W Japonii bywa to uciążliwe, szczególnie jeśli przyjdzie nam przemieszczać się z całym swoim dobytkiem w godzinach szczytu…  Poniżej kilka rad/uwag/doświadczeń, które być może się Wam przydadzą i odpowiedzą na niektóre Wasze pytania.

1. Na wielu stacjach, nawet tych mniejszych, zawsze udawało mi się znaleźć ruchome schody lub windę. Czasami trzeba trochę nadrobić drogi, ale dzięki temu nie musimy dźwigać naszych bagaży w górę i w dół.

2. W pociągach nie ma zbyt dużo miejsca na bagaż. Średniej wielkości torby spokojnie umieścicie na półkach nad głową, ale już z dużą walizą będzie problem. W shinkansenach i expresach na końcu każdego wagonu za ostatnimi siedzeniami jest trochę przestrzeni, gdzie można taki bagaż zostawić (jeśli się ma szczęście i jest pusto). Należy pamiętać, aby powiadomić o tym obsługę pociągu.

3.Przechowalnie bagażu na stacjach. Skorzystaliśmy z tego rozwiązania raz w Kioto. Koszt wyniósł 700¥ za dzień przechowania dużej walizy. Przy oddawaniu bagażu płacimy za pierwszy dzień i dostajemy kwitek. Resztę należności regulujemy przy odbiorze bagażu. Oczywiście, można także zostawić bagaż przed zameldowaniem się i po wymeldowaniu się w hotelu, jednak nasza walizka została oddana na przechowanie na 4 dni.

4. Płatne szafki: nie wiem, czy wszędzie, ale podczas tego wyjazdu korzystaliśmy z takich szafek np. na Naoshimie, co kosztowało 500¥ za dużą walizkę. W muzeach szafki są zwykle bezpłatne – wrzucamy 100¥, które są nam zwracane przy odbiorze bagażu.

5. TA-Q-BIN serwis to usługa, o której wiem od lat, ale nigdy nie zdecydowałam się z niej skorzystać. W tym roku jednak stwierdziłam, że przyda nam się chwila oddechu i postanowiliśmy wydać z budżetu wyjazdowego trochę jenów i uwolnić się na kilka dni od dużej walizki. TA-Q-BIN w skrócie polega na przesyłaniu bagażu z lotniska do hotelu, między hotelami, z jednego miasta do drugiego, etc. To tzw. hands-free serwis i czasami można go spotkać pod taką nazwą *istnieje w użyciu także zapis takkyubin oraz takuhaibin). Największym dostarczycielem tego serwisu jest firma Kuro Neko Yamato czyli "czarny kot Yamato". ;) Aby wysłać bagaż, należy wypełnić specjalny kwitek Waybill i nadać bagaż. Najczęściej można to zrobić albo w hotelowej recepcji, albo w sieci sklepów Lawson. Ceny zależą od wielkości bagażu oraz odległości, a bagaż powinien dotrzeć do miejsca docelowego w ciągu 1-2 dni. Nasza waliza została wysłana z Kioto do Tokio, co kosztowało 2030¥. Dotarła na miejsce cała i zdrowa. 

 
Charakterystyczna ciężarówka Kuro Neko Yamato

     Na koniec pozostaje mi tylko doradzić pakowanie z głową i stosowanie różnych tricków, aby do naszych walizek/plecaków zmieściło się jak najwięcej. W sieci można znaleźć setki podpowiedzi, jak spakować się odpowiednio i tyle samo filmików. Zostawiam Was z przykładowym video, być może podpowie Wam coś przydatnego. I pamiętajcie o złotej zasadzie pakowania - im mniej, tym lepiej. :)


piątek, 21 września 2018

Jak wyjechać, wrócić i nie zwariować. Vol.2 Noclegi

 This is Tokyo!

Noclegi mają bardzo wysoki priorytet na mojej liście to do przed wyjazdem do Japonii. Głównie ze względu na cenę oraz lokalizację - aby zabukować miejsce niedaleko stacji w cenie, która nie zrujnuje mojego budżetu, noclegi rezerwuję zwykle na kilka miesięcy wcześniej. Najczęściej korzystam ze strony Booking.com i wybieram rezerwację z możliwością darmowej anulacji. Na wypadek wszelki. :)

Do wyboru są miejsca w stylu zachodnim i typowo japońskie z tatami na podłodze. Czasami jedno miejsce posiada pokoje obu rodzajów. Warto zwrócić uwagę na to, co oferowane jest w cenie - dosyć często nocleg zawiera śniadanie, coraz częściej dostęp do wi-fi oraz podstawowe środki czystości (szampon, mydło, zdarzają się szczoteczki do zębów i pasty, golarki, czepki kąpielowe). Pokoje często (poza hostelami, gdzie zwykle jest wspólna kuchnia do użytku gości) wyposażone są w czajnik i zestaw do zielonej herbaty. Na kawę chyba nigdy nie trafiłam. :)

Ceny są bardzooo różne - w Tokio można znaleźć nocleg już za około 3-4 tysiące jenów za dobę, a górnej granicy chyba nie ma. :)

Nocowałam w różnych miejscach - od hosteli, po tradycyjne hoteliki i hotele sieciowe, a nawet schronisko. Nie miałam nigdy okazji korzystać z tzw. hoteli kapsułowych ani luksusowych hoteli. A marzy mi się kiedyś Mandarin Hotel w Tokio. :) Możliwości jest naprawdę wiele, a wszystko zależy od naszego budżetu i preferencji. Poniżej lista przykładowych typów zakwaterowania. Zestaw ten nie wyczerpuje tematu, ale myślę, że zbiera razem rodzaje tych miejsc, z którymi możecie spotkać się najczęściej*.

1. Hostel
Trochę z hosteli już wyrosłam i jeśli z nich korzystam, to szukam raczej pokoju 1- lub 2-osobowego z łazienką. Jeśli ta opcja jest niemożliwa, to szukam wyższego standardu i w miarę nowych obiektów - w tym roku w Kioto zatrzymam się w Bird Hostel (pokój 2-osobowy, bez łazienki, blisko terenów Pałacu Cesarskiego i stacji metra, śniadanie w cenie). Akurat w Japonii skorzystałam z dormitoriów/pokoi wieloosobowych tylko raz - kilka lat temu byłam przejazdem w Kioto i szukałam możliwie taniego noclegu, ale w dobrej lokalizacji. Na jedną noc opcja ta się całkiem sprawdziła, hostel był bardzo czysty, do użytku gości był nawet malutki onsen. Hosteli w Japonii przybywa, więc z tego rodzaju noclegiem nie powinno być żadnego problemu, miejsc jest sporo a ceny są konkurencyjne.

Wspólna przestrzeń dla gości w hostelu w Kioto

2. Hotel kapsułowy
Hotele kapsułowe urosły już niemal do miejskiej legendy - każdy słyszał, nikt nie widział. :) Pamiętam, jak pierwszy raz pojechałam do Japonii i zapytałam znajomego Japończyka o tego rodzaju hotele. Powiedział jedynie, że nie ma ich dużo, są tanie i generalnie śpią tam salarimanowie, którzy spóźnili się na ostatni pociąg do domu. Ostatnio hotele kapsułowe przeżywają renesans, także z powodu zwiększonej liczby turystów, którzy chcą spróbować tego rodzaju zakwaterowania. Skutkiem tego są wyższe ceny oraz nowoczesny design, który ma przyciągnąć więcej klientów - zerknijcie tylko na Nine Hours w Tokio. Zdarzają się również miejsca oferujące dużo bardziej komfortowe kapsuły, które bardziej już przypominają malutkie pokoje jednoosobowe, np. tokijskie First Cabin.Warto pamiętać, że hotele kapsułowe nigdy nie są koedukacyjne.

3. Hotel biznesowy/sieciowy

To rodzaj zakwaterowania, który wybieram bardzo często i sama nie do końca rozróżniam hotel biznesowy od sieciowego, dlatego wrzucam je oba do tego worka. Tego typu hotele niczym cię nie zaskoczą, wszystkie wyglądają bardzo podobnie, mają pokoje z łazienkami, zwykle działa wi-fi i oferowane jest śniadanie. Pokoje i łóżka są dosyć małe, ale jest bardzo czysto, a w standardzie mamy zestawy kosmetyków, czajnik i herbatę w pokoju, za kilkaset jenów można zrobić pranie i co najważniejsze bardzo często hotele te mają świetną lokalizację - blisko stacji kolejowej/metra. 

Poniżej przykładowe zdjęcia z hotelu sieci MyStays, w którym ostatnio zatrzymałam się w Tokio:


W tym roku również będę korzystać z tej sieci, tym razem w dzielnicy Kanda.

4. Minshuku
To zdecydowanie jeden z moich ulubionych typów zakwaterowania w Japonii. Najczęściej określeniem tym opisuje się miejsca typu bed&breakfast (śniadanie często jest opcjonalne i dodatkowo płatne). To zazwyczaj biznesy rodzinne, a właściciele zamieszkują wydzieloną część budynku. Nie są to duże miejsca, niektóre z nich są bardzo stare i trzeba brać to pod uwagę, ponieważ nie wszystkie minshuku odrestaurowano i unowocześniono. Najczęściej w ofercie nie będzie pokoi z łazienkami, ale za to pokoje i wspólna łazienka będą w stylu japonskim. Dużym plusem jest na pewno ciepła i rodzinna atmosfera, właściciele nierzadko sami przygotowują posiłki i dbają o gości. Kilkukrotnie wracałam do Ikoi-no-Ie w Kioto, uwielbiam to miejsce za wiele rzeczy i żałuję, że w tym roku się zagapiłam i zabrakło już dla mnie wolnych pokoi*.

5. Ryokan
Ryokan, podobnie jak minshuku, to tradycyjne miejsce, co oznacza ponownie pokoje w stylu japońskim, yukaty w pokojach, łaźnie japońskie, etc., ale najczęściej są droższą formą zakwaterowania i oferują śniadanie/kolację w cenie (w stylu japońskim). Ryokany bardzo często mieszczą się w pobliżu gorących źródeł, kurortów i szczycą się wieloletnią tradycją oraz obsługą na najwyższym poziomie. Oczywiście, podobnie jak z minshuku, trafić można różnie, dlatego warto dokładnie przestudiować opis i warunki rezerwacji. Wciąż zdarza się, że niektóre ryokany nie mają strony internetowej (nie mówiąc o takiej w języku angielskim), a możliwa jest jedynie rezerwacja telefoniczna. W taki sposób zarezerwowałam w tym roku nocleg na wyspie Naoshima w ryokanie Shioya. To znaczy, mam nadzieję, że zarezerwowałam i nie spędzimy nocy na plaży. :)

Pokój w Momiji-so na wyspie Miyajima

6. Świątynia
Niektóre świątynie buddyjskie oferują miejsca noclegowe, tzw. shukubō (宿坊). Bardzo często taki rodzaj zakwaterowania wybierają osoby odwiedzające Koya-san i tamtejsze klasztory. Mnie się w tym roku znowu nie uda tam być... Jeśli kiedyś w końcu tam zawitam, chętnie skorzystam z takiego rozwiązania. Jest to tak popularne, że powstało nawet stowarzyszenie świątyń oferujących noclegi turystom oraz strona internetowa opisująca każda dostępną świątynię. I to po angielsku! Zainteresowanych odsyłam tutaj. Nie jest to najtańsza forma zakwaterowania, ale na pewno warta rozważenia - nikt, z kim rozmawiałam i miał okazję spędzić noc w świątyni, nigdy tego nie żałował. To na pewno niezapomniane przeżycie. Warto pamiętać, że łazienki są współdzielone, a podawane posiłki tylko wegetariańskie.

7. Inne (manga cafes, love hotels) 
Istnieją także rozwiązania, którą pozwolą nam nieco zaoszczędzić, a przy okazji poznać także inne, nocne oblicze japońskiej kultury. :) Manga kissaten, czy manga kissa (まんが喫茶) to swoiste kawiarnie pełne mang, które można czytać lub nie całą noc zajmując specjalny jednoosobowy box, który posiada również komputer z podłączeniem do Internetu. Najczęściej manga kissa działają całą dobę, a goście mogą korzystać z darmowych napoi, płatnych pryszniców, a niektóre miejsca oferują również dostęp do telewizji i gier komputerowych.
Z kolei rabu hoteru (ラブホテル; od angielskich słów „love hotel”) to przybytki, z których korzystają japońskie pary, kiedy potrzebują prywatności. Jako pierwsze hotele te pojawiły się właśnie w Japonii, a konkretnie w Osace. Wystrój rabu hoteru odbiega od standardowych hoteli – zwykle nie ma okien, a pokoje są pokojami tematycznymi, w których dominuje kicz. Nie brakuje łóżek wodnych, obrotowych, luster i mnóstwa różnych akcesoriów. Same budynki hoteli bywają fantazyjne, np. przypominają zamki, statki lub pałace. Pokoje można wynajmować na kilka godzin (tzw. rest, czyli odpoczynek) lub całą noc i ta druga opcja bywa czasami alternatywą dla turystów szukających taniego miejsca na nocleg.

Love Hotel w dzielnicy Meguro, Tokio

Tak, jak widać, możliwości jest sporo. Niektórzy wybierają również nocne połączenia autobusowe, np. na trasie Tokio-Kioto, aby spędzając noc w autobusie zaoszczędzić na noclegu. Dla mnie podstawową sprawą jest lokalizacja - nocleg musi być blisko stacji JR. Najczęściej wybieram hotele biznesowe/sieciowe albo ryokany/minshuku. Zwracam uwagę na standard, warunki rezerwacji, dostępność Internetu (w Tokio nadal są miejsca, gdzie Internet jest na monety, dosłownie), etc., ale tak naprawdę nie jadę do Japonii spędzać czasu w hotelach i najczęściej zostaję w jednym miejscu najwyżej na kilka dni, więc łatwo rezygnuję z niektórych wygód na rzecz lokalizacji.


 Dom wolontariuszy w Wazuka

Ciekawym doświadczeniem było mieszkanie przez kilka tygodni w bardzo starym tradycyjnym japońskim domu. Podczas wolontariatu dzieliłam go z dwoma innymi wolontariuszkami. Zaznałyśmy wtedy prawdziwego życia - w domu bez łazienki (korzystałyśmy z łaźni publicznej), z pralką na zewnątrz oraz dziurawymi oknami, przez które podczas burz wlewała się woda. Dom sprawiał nam trochę kłopotów, ale dawał też dużo frajdy i przyjemnie było się nim opiekować przez kilka tygodni. Jeśli będziecie mieli kiedyś okazje pomieszkać w takim miejscu, nie wahajcie się ani chwili.

*Nie ma na mojej liście AirBnb ani tzw. couchsurfingu, ponieważ w Japonii nigdy nie korzystałam z takiej formy zakwaterowania.
*Mam wrażenie, że Ikoe-no-Ie już nie jest tym samym miejscem, co kiedyś - rozrosło się i oferuje tak naprawdę noclegi w trzech domach, jest profesjonalna recepcja, etc. Oby były to zmiany na plus! :)

czwartek, 23 sierpnia 2018

Jak wyjechać, wrócić i nie zwariować. Vol.1 JR Pass


Jakiś czas temu wrzuciłam informację na JB, że znowu jadę. :) Że za ileś tam dni, że lotem oraz poglądową mapkę podróży. Bardzo się ucieszyłam, że ten post odbił się sporym echem - dostałam mnóstwo recenzji LOT-owych przelotów do Tokio (chyba nie będzie tak źle) oraz pytań związanych z wyjazdem do Japonii. Wciąż mnie nieco zaskakuje fakt, jak bardzo ostatnimi laty Japonia stała się bardziej dostępna, a przez to i modna (bo tego zjawiska też nie sposób pominąć). Wręcz mam wrażenie, że obecnie podróż do Japonii to już żadne halo. :) A mimo to wciąż mało się wie o tym kraju, wciąż pada wiele pytań o organizację takiego wyjazdu i praktyczne informacje.


Stąd zrodził się w mojej głowie pomysł na nowy cykl na JB roboczo zatytułowany: "Jak wyjechać, wrócić i nie zwariować". I myślę, że taki już tytuł pozostanie, bo mimo wszystko całkiem dobrze oddaje to, o czym chce pisać oraz to, jakie są wyobrażenia na temat takiego samodzielnego wyjazdu do Japonii*. Nie jestem w tym temacie alfą i omegą, dlatego posty mają służyć również wymianie informacji, a ja chętnie przyjmę Wasze sugestie, rady i doświadczenia.

Na pierwszy ogień zdecydowałam się napisać o tym elemencie moich wyjazdów do Japonii, który jest zawsze przy krótszych wyjazdach i znajduje się w pierwszej trójce (razem z biletem lotniczym oraz noclegami). Mam na myśli JR Pass. Kilkukrotnie korzystałam już z tego rozwiązania i nie wyobrażam sobie podróżowania po Japonii bez tego biletu. 


Czym właściwie jest JR Pass? 

Zacznijmy od tego, co oznacza skrót JR w nazwie. JR odnosi się do Japan Railways, czyli takiego naszego PKP, a właściwie do Japan Railways Group, co oznacza, że JR Pass pozwala nam podróżować wszystkimi środkami transportu, które wchodzą w skład grupy JR. W praktyce nie będziemy mogli podróżować np. tokijskimi liniami metra czy prywatnymi połączeniami kolejowymi.

Dlaczego wspominam o środkach transportu, a nie tylko o pociągach? Ponieważ JR Group poza połączeniami kolejowymi oferuje także połączenia autobusowe (np. miejskie JR busy w Kioto), prom na wyspę Miyajima, a nawet upoważnia do podróżowania kolejką Tokyo Monorail. Dodam jeszcze, że już z lotniska Narita bardzo szybko i wygodnie dostaniecie się do centrum Tokio pociągiem NEX. Oczywiście, żeby nie było tak kolorowo, są i pewne ograniczenia, nie można podróżować np. najszybszymi shinkansenami Nozomi i Mizuho oraz połączeniami ekspresowymi JR Bus. Szczegóły można znaleźć tutaj.

Kto może korzystać z JR Passa?
Generalnie bilet ten przeznaczony jest dla obcokrajowców odwiedzających Japonię na statusie temporary visitor i posiadających ważną wizę turystyczną (otrzymuje się ją bezpłatnie na lotnisku, ważna jest 90 dni).

Ile to kosztuje?

JR Pass tani nie jest, to prawda, i wszystko zależy, na jak długo planujecie przyjechać do Japonii oraz czy chcecie dużo się przemieszczać, czy raczej pozostaniecie w jednym miejscu, np. w Tokio. Kupując JR Pass należy wybrać rodzaj klasy, którą chcemy podróżować (Green - pierwsza klasa, Ordinary - druga klasa) oraz ilość dni, ponieważ JR Pass można kupić jedynie na okres 7, 14 lub 21 kolejnych dni. Zważywszy na cenę warto tak zaplanować podróż, aby każdy dzień wykorzystać. Poniżej tabela z cenami za każdą z opcji: 


Nigdy nie korzystałam z opcji Green, na moje potrzeby Ordinary spokojnie wystarcza, a różnica w cenie jest. O różnicach w typie klasy podróżnej możecie przeczytać tutaj.

Podane ceny są cenami dla JR Passa, który obowiązuje w całej Japonii (poza Okinawą). Istnieje jednak kilka wariacji na temat i można zakupić bilet na wybraną część kraju, np. JR East Pass. Nigdy nie korzystałam z takiego rozwiązania, a zainteresowanych odsyłam tutaj.

Jak i gdzie kupić?

Jeszcze do niedawna JR Pass można było kupić jedynie poza granicami Japonii. Obecnie (do 31 marca 2019r.) testowane jest rozwiązanie zakupu tego biletu na miejscu, jednak cena jest wtedy nieco wyższa - szczegóły tutaj. Osobiście nie polecam polskich pośredników, np. LOT-u, ponieważ cena wtedy również jest wyższa. Od lat kupuję JR Passy w zagranicznych biurach - w tym roku ponownie korzystałam z Japan Rail Pass. Zakup jest bezproblemowy, a voucher po kilku dniach zostaje dostarczony kurierem do domu. Podkreślam słowo voucher, ponieważ procedura polega na wymianie vouchera na JR Pass już po przylocie do Japonii. Można to zrobić w wielu punktach JR Travel Service Center, także na lotnisku Narita. 


Ważne: Voucher należy wymienić na JR Pass w ciągu 3 miesięcy od daty zakupu. Kupując na wspominanej przeze mnie stronie podajcie datę wylotu do Japonii i system sam już oblicza, czy się w tym przedziale czasowym zmieścicie.

Jak to działa?

JR Pass upoważnia do nielimitowanych podróży we wspomnianych już środkach transportu grupy JR. Jest wygodny w użyciu, bo:

* Nie stoicie na bramkach, tylko przechodzicie obok tłumu pokazując swój JR Pass obsłudze kolei.
* Nie musicie się martwić, ile należy zapłacić za dany przejazd (system potrafi na początku sprawiać trochę problemów).
* Jest bardzo wygodnie, szybko i solidnie, czyli praktycznie zawsze na czas.
* Możecie bez dodatkowych kosztów zabukować sobie miejsca w szybkich pociągach (shinkansen, express trains, rapid trains - wszędzie tam, gdzie obowiązuje rezerwacja miejsc). Warto pamiętać, że są wagony dla palących, dla niepalących oraz tzw. silent cars, gdzie obowiązuje cisza a komunikaty, np. o kolejnych stacjach, nie są ogłaszane, a jedynie wyświetlane.
* Dzięki JR Pass oszczędzacie czas i pieniądze. Poniżej przykładowa podróż Tokio - Kioto z cenami biletów:


Jak widać bez JR Passa taka podróż kosztuje 13.800 jenów (bez rezerwacji miejsca koszt jest niższy i wynosi 8.210 jenów - pociągi zwykle mają miejsca nieobjęte rezerwacją, jednak na dłuższych trasach lepiej nie ryzykować i nie martwić się o szukanie miejsca), a JR Pass pokrywa całość kosztów i jesteśmy w Kioto w niecałe 3 godziny. Oczywiście shinkansen jest najdroższą opcją i nie mając JR Passa można wybrać inną, np. nocny autobus i dojechać do Kioto w około 8 godzin. Kwestia wyboru oraz czasu, który chcemy poświęcić na przemieszczanie się.

Mój JR Pass
Osobiście widzę same plusy w korzystaniu z tego biletu. Zwykle cała moja podróż jest zaplanowana, jeśli chodzi o główne miejsca, które zamierzam odwiedzić, dlatego zaraz po przylocie rezerwuję miejsca w wybranych pociągach, żeby potem nie tracić już na to czasu. Tak, jak wspominałam, JR Pas nie uprawnia np. do przejazdów metrem, jednak w większych miastach nie jest to kłopot i spokojnie można korzystać z linii JR, w tym z bardzo wygodnej JR Yamanote Line (schemat poniżej), którą dojedziecie do większości popularnych miejsc w stolicy.



JR Passa trzeba pilnować jak oka w głowie, ponieważ nie ma opcji dostania duplikatu, jeśli np. zgubimy swój egzemplarz, nie można również wprowadzać żadnych zmian, jeśli JR Pass zostanie już nam wydany, a jedyną opcją, żeby go dostać jest okazanie w Japonii wspomnianego już vouchera, paszportu i ważnej wizy.

A na koniec krótkie podsumowanie. :) Bon voyage!



*Celowo nie wspominam o tzw. wyjazdach zorganizowanych - nigdy w takich nie uczestniczyłam, nie jest to po prostu "mój klimat", więc w swoich postach będę się odnosić tylko i wyłącznie do wyjazdów organizowanych na własną rękę oraz doświadczeniach własnych.