
A my od razu zaczęliśmy marudzić i się denerwować. Że wszyscy się pchają do autobusu, zamiast grzecznie ustawić się w kolejce. Że pociągi są drogie i obskurne, a do tego często się spóźniają. I że nie możemy zjeść obiadu w naszej ulubionej Yoshinoyi. Człowiek bardzo szybko przyzwyczaja się do dobrego.. :)

Już tęsknimy. :) Do pewnych miejsc, smaków, do uprzejmości, nawet tej wymuszonej konwenansami, tych wszystkich ludzi, których praca pomaga lepiej żyć innym.

Planujemy, chcemy i na pewno jeszcze wrócimy do NIPPON-u. Może za rok lub za dwa, a może tylko palcem po mapie, ale kiedyś na pewno. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz