Każdy, kto był w Japonii, pewnie zetknął się z domkami bezdomnych, na przykład w tokijskim parku Ueno. Charakterystyczne dachy z niebieskiej foli widać już z daleka. Są i przykłady bardziej ekstremalne, jak ten domek zbudowany z parasoli w innej tokijskiej dzielnicy - Shinjuku. Bezrobocie daje się we znaki i japońskiemu społeczeństwu, które jeszcze do niedawna nie miała takiego doświadczenia - przynajmniej tak twierdzi się oficjalnie. Wzrasta więc liczba osób żyjących poniżej granicy ubóstwa, coraz więcej osób pracuje dorywczo bez żadnych świadczeń socjalnych, a starzejące się wciąż społeczeństwo japońskie zastanawia się, kto będzie pracował na emerytury seniorów. Ciekawy artykuł na ten temat tutaj.
sobota, 1 maja 2010
święto pracy
Japonia kojarzy nam się z kultem pracy i ogólnym dobrobytem. Jest to jednak obraz nieco zakłamany. Japończycy i owszem często zostają po godzinach, ale nie dlatego, że maja taką potrzebę, ale po to, by przypodobać się szefowi. Wiele jest mitów na temat pracy w Japonii i przykłady można by mnożyć. Podobnie rzecz ma się z klasą średnią i jej dostatnim trybem życia. Wiele osób nie przyznaje się do swojej prawdziwej, często ciężkiej sytuacji, aby nie okryć się wstydem. Aby zachować pozory przed światem zewnętrznym.

Każdy, kto był w Japonii, pewnie zetknął się z domkami bezdomnych, na przykład w tokijskim parku Ueno. Charakterystyczne dachy z niebieskiej foli widać już z daleka. Są i przykłady bardziej ekstremalne, jak ten domek zbudowany z parasoli w innej tokijskiej dzielnicy - Shinjuku. Bezrobocie daje się we znaki i japońskiemu społeczeństwu, które jeszcze do niedawna nie miała takiego doświadczenia - przynajmniej tak twierdzi się oficjalnie. Wzrasta więc liczba osób żyjących poniżej granicy ubóstwa, coraz więcej osób pracuje dorywczo bez żadnych świadczeń socjalnych, a starzejące się wciąż społeczeństwo japońskie zastanawia się, kto będzie pracował na emerytury seniorów. Ciekawy artykuł na ten temat tutaj.
Każdy, kto był w Japonii, pewnie zetknął się z domkami bezdomnych, na przykład w tokijskim parku Ueno. Charakterystyczne dachy z niebieskiej foli widać już z daleka. Są i przykłady bardziej ekstremalne, jak ten domek zbudowany z parasoli w innej tokijskiej dzielnicy - Shinjuku. Bezrobocie daje się we znaki i japońskiemu społeczeństwu, które jeszcze do niedawna nie miała takiego doświadczenia - przynajmniej tak twierdzi się oficjalnie. Wzrasta więc liczba osób żyjących poniżej granicy ubóstwa, coraz więcej osób pracuje dorywczo bez żadnych świadczeń socjalnych, a starzejące się wciąż społeczeństwo japońskie zastanawia się, kto będzie pracował na emerytury seniorów. Ciekawy artykuł na ten temat tutaj.
wtorek, 27 kwietnia 2010
poradnik (na) Japończyków
Interesująca, mała książeczka, zawierająca w większości kwiatki i smaczki dotyczące życia społecznego Japończyków. Przeczytana już dawnooo temu, ale jakoś tak wpadła mi dziś w ręce. Nawet pozaznaczane są co ciekawe fragmenty.
"W Japonii wręcza się >>bezwartościowe<< prezenty i przedstawia się innym swoich >>głupich<< braci. Wygłaszanym uwagom i podejmowanym działaniom towarzyszą zawsze wyraz żalu z powodu tego, że ich podmiot >>do niczego się nie przydał<<.
Cała sztuka polega na tym, żeby w obliczu takich deklaracji czytać między wierszami, a właściwie zupełnie pominąć słowa i skoncentrować się na tym, co >>nie wypowiedziane<<. Po prostu nie można być dobrze ułożonym Japończykiem, jeśli nie jest się zdolnym do słownych wybuchów skromności. Dla Japończyków stopień ucywilizowania danej osoby mierzony jest tym, jak dalece potrafi ona - nawet jeśli nie w głębi duszy, to przynajmniej w słowach - pochylić się aż do ziemi i skurczyć w uniżonej pokorze."
W książeczce tej jest dużo prawdy - można tak przypuszczać, skoro dwoje autorów to właśnie Japończycy. :) Ale też przypomniało mi się, co mnie trochę drażniło w tym poradniku. Momentami wszystko jest takie trochę przerysowane. Tak mi się przynajmniej wydaje. :) Polecam!
(Cyt. za: Noriko Hama, Sahoko Kaji, Jonthan Rice, Poradnik ksenofoba. Japończycy, Warszawa 2001, s. 23-24.)
piątek, 23 kwietnia 2010
obento
Wiosna przyszła, wrocławskie wiśnie ponoć już kwitną, hanami czas zacząć! A nie ma hanami, bez obento. Takie sushi-owe bento, które mieliśmy okazję spożywać w shinkansenie do Kioto. Uprzedzam pytania o tę "zieloną sztuczną trawę", odsyłając tutaj. :)

Bento, czy też obento (cudom, jakie czasami są wymyślane, aby tylko je urozmaicić, należy się szacunek :)), to zapakowane porcje jedzenia, które można wziąć ze sobą w podróż, do pracy i szkoły na lunch czy po prostu, aby zjeść coś na świeżym powietrzu, na przykład podczas wspomnianego już hanami. Ale to wszystko nie jest takie proste, bo robienie bento to prawdziwa sztuka.

Szczególnie japońskie mamy specjalizują się w bento dla swoich dzieci. Z jedzenia można wyczarować praktycznie wszystko, ale najlepiej żeby było kawaii. :) Samych akcesoriów do "przerabiania" jedzenia i pakowania jest z milion. Każdy duży dom towarowy ma specjalne stoisko. Ja raz jeden się skusiłam. Róż i Hello Kitty to przecież kwintesencja dobrego bento. :) Już niedługo będzie je można wypróbować.

Zajączki, świnki, Hello Kitty, postacie Disney-a i z japońskich animacji, to tylko niektóre formy, kształty i kolory pojawiające się w bento-pudełkach. Oczywiście, są i bento bardziej wysublimowane, bardziej klasyczne, bardziej tradycyjnie japońskie, ale te nie są już takie fajne. :)

Zdjęcia pochodzą z japońskiej książki o bento, skany zrobione dawno temu i nie pamiętam już, jaka to książka. W sieci można znaleźć niezliczone zdjęcia. A to jedna z moich ulubionych stron w sieci o bento i wszelkich akcesoriach. :) A tutaj ciekawy artykuł o historii bento. Polecam!

A to smaczek na koniec znaleziony gdzieś w sieci. Zjadliwy Miyazaki. ;)
Bento, czy też obento (cudom, jakie czasami są wymyślane, aby tylko je urozmaicić, należy się szacunek :)), to zapakowane porcje jedzenia, które można wziąć ze sobą w podróż, do pracy i szkoły na lunch czy po prostu, aby zjeść coś na świeżym powietrzu, na przykład podczas wspomnianego już hanami. Ale to wszystko nie jest takie proste, bo robienie bento to prawdziwa sztuka.

Szczególnie japońskie mamy specjalizują się w bento dla swoich dzieci. Z jedzenia można wyczarować praktycznie wszystko, ale najlepiej żeby było kawaii. :) Samych akcesoriów do "przerabiania" jedzenia i pakowania jest z milion. Każdy duży dom towarowy ma specjalne stoisko. Ja raz jeden się skusiłam. Róż i Hello Kitty to przecież kwintesencja dobrego bento. :) Już niedługo będzie je można wypróbować.
Zajączki, świnki, Hello Kitty, postacie Disney-a i z japońskich animacji, to tylko niektóre formy, kształty i kolory pojawiające się w bento-pudełkach. Oczywiście, są i bento bardziej wysublimowane, bardziej klasyczne, bardziej tradycyjnie japońskie, ale te nie są już takie fajne. :)

Zdjęcia pochodzą z japońskiej książki o bento, skany zrobione dawno temu i nie pamiętam już, jaka to książka. W sieci można znaleźć niezliczone zdjęcia. A to jedna z moich ulubionych stron w sieci o bento i wszelkich akcesoriach. :) A tutaj ciekawy artykuł o historii bento. Polecam!

A to smaczek na koniec znaleziony gdzieś w sieci. Zjadliwy Miyazaki. ;)
wtorek, 20 kwietnia 2010
GTO
Trafiłam na tę j-dramą szukając czegoś do obejrzenia. Ot tak sobie. :) Obejrzałam, mimo że niezbyt mi się podobało. Postacie są, jak dla mnie, strasznie irytujące. :) A ten Onizuka wcale nie jest kawaii. :)

Były szef gangu motocyklowego postanawia zostać najlepszym nauczycielem w Japonii. Założenie niezłe, sami przyznacie. :) Perypetie bohaterów są nico szokujące, bo mamy i enjo-kōsai, czyli płatne randki, i niedoszłe samobójstwo, ale rozwiązania bardzo przewidywalne i sztampowe.
Na początku, jak to zwykle bywa, była manga. Do poczytania tutaj. Potem anime, które można było oglądać także w Polsce. I na końcu serial. A nawet chyba nakręcono i film pełnometrażowy. I jeszcze polska strona na temat GTO. Finito. :)

Były szef gangu motocyklowego postanawia zostać najlepszym nauczycielem w Japonii. Założenie niezłe, sami przyznacie. :) Perypetie bohaterów są nico szokujące, bo mamy i enjo-kōsai, czyli płatne randki, i niedoszłe samobójstwo, ale rozwiązania bardzo przewidywalne i sztampowe.
Na początku, jak to zwykle bywa, była manga. Do poczytania tutaj. Potem anime, które można było oglądać także w Polsce. I na końcu serial. A nawet chyba nakręcono i film pełnometrażowy. I jeszcze polska strona na temat GTO. Finito. :)
czwartek, 15 kwietnia 2010
point-and-speak

Kilka lat temu będąc w Japan, polecono mi książki z serii "POINT-AND-SPEAK". Skusiłam się na english edition, bo wersji dla języka polskiego (jest takowa, a jak), wtedy nie udało mi się dostać. Seria ta służy nie tylko obcokrajowcom chcącym nauczyć się japońskiego, ale także Japończykom, którzy chcą zgłębić tajniki innych języków.

Cały myk polega na tym, iż chodzimy sobie z takową książką na przykład po Tokio i gdy chcemy o coś zapytać, a nie bardzo nam idzie, możemy posłużyć się właśnie tą pomocą naukową. Zaleca się nawet wskazać (point) daną frazą i dopiero mówić (speak). :) W razie gdyby nasz akcent był mało japoński chyba... :)
Ostatnio wydawnictwo poszło o krok dalej. Książka jest już mało praktyczna - komu by się chciało nosić, skoro jest sporo gadżetów, które łatwo mogą ją zastąpić. Szczególnie w Japonii. :) Stąd pomysł na "TOUCH-AND-TALK". Jeśli ktoś jest szczęśliwym posiadaczem iPhone'a może ściągnąć sobie taką aplikację i używać do woli włócząc się po tokijskich na ten przykład ulicach. :)
Książki są dostępne jedynie w Japonii. Można je zamówić za pośrednictwem strony wydawcy. Polecam!
Subskrybuj:
Posty (Atom)